Wczorajszy dzień przyniósł jak zawsze wspaniałe wieści - moje papiery w dziekanacie były w porządku ale nie w porządku był wykaz przedmiotów, które zaliczyłem. Splendid! Na uczelni podobnie jak w życiu - daleko bez znajomości nie zajdziemy. Ja jednak do magistra zajdę w terminie.
Z pracą nic się nie zmieniło. Nadal jej nie mam, choć coś ruszyło się do przodu. Zaproszono mnie na końcowy etap kwalifikacyjny w drugiej firmie z Big4. Czyli początek lipca będzie rozstrzygający.
Wróćmy jednak do znajomości. Wszędzie - na blogach, w mediach, wśród znajomych - panuje przekonanie, że wykorzystywanie znajomości do celów takich jak choćby znalezienie pracy to rzecz niemoralna. Co za bzdura. Ile razy komuś pomogliśmy i ile razy nie było szans żeby się odwdzięczyć? To jest doskonała okazja. Nie bójmy się tego, korzystajmy ze znajomości ile się da.
Proponuję korektę w nazwie bloga: Farmazony bezrobotnego nieudacznika.
OdpowiedzUsuń:)
Nieudacznika? Gosc ma ewidentnie racje. Przyznaj Anonimowy - nie masz po prostu zadnych znajomych?
OdpowiedzUsuńPomaganie znajomym rodzinie jest ok, ale nigdy na cudzy koszt!!
OdpowiedzUsuńZresztą żeby uogólnić wszystko co robimy cudzym kosztem jest niemoralne i basta.